Moje ukochane święta, a wyszło jak wyszło... Nici z uczestnictwa w uroczystościach Triduum, a czekałam na to cały rok, bo je po prostu uwielbiam... Przez chorobę mnóstwo mało pozytywnych myśli, masa łez, żalu, tęsknoty, a wszystko ciągle z chusteczkami pod ręką (teraz zamieniłam chusteczki na rolkę papieru toaletowego - jakiś tak delikatniejszy...). Ale powoli już wracam do życia, dzisiaj już wyszłam, już trochę silniejsza, mniej ataków kaszlu. Przepiękne słońce i jakoś tak raźniej, przed chwilą znowu sfotografowałam zachód (fotolog). I wybieram się na Wigilię Paschalną o 22, tego po prostu nie mogę opuścić, bo umrę z żalu. Ale jak wyżej - czuję się już lepiej :-)

C leży i kwiczy... Za Chiny nie wiem jak zaliczę ten sprawdzian... I mówię tu absolutnie poważnie...

Wrzuciłam na naszą-klasę to jedyne zdjęcie, które mam (Szymon obiecuje, że we wtorek będą kolejne :P) i szczerze mówiąc nie spodziewałam się tylu komentarzy i miłych słów :-) Bardzo miłe uczucie :-)



Komentarze:

24.03.2008 :: 13:00
motonitka (83.19.90.60)

A ja czekam na więcej zdjęć :))))) Pewnie będą tak samo super jak to pierwsze :)))))

« Powrót