powrót
Powrót córki marnotrawnej na łono tego oto bloga.
Jako że nie potrafię żyć bez uzewnętrzniania się, i jako że co poniektórzy mówili, że będzie im moich notek brakować - widzicie jaka jestem zaje...fajna?
Oki, żeby nie było, że mi sodówa odbiła.
Po roku pisania dzień w dzień, po prostu nie da się tak o przestać. Ale nie liczcie na częste notki, own ten nie zmieni swojej dotychczasowej formy.
Ludzie, którzy nie mieli dostępu do codziennych notek, nie bardzo wiedzą co tam u mnie przez rok się wydarzyło... ale niech nie liczą, że będę się tutaj teraz powtarzać, jak to mawiała prof. J. w LO, gdy na pytanie "rozumiecie?" odpowiadaliśmy przecząco: "no to macie pecha" :P
Chcę zmienić znowu grafikę Słów, a tym samym i tego miejsca, ciągnie mnie do białego i znowu do jakiejś sterylności, ale co z tego wyjdzie i kiedy, to już Wam nie powiem (nie wcześniej przypuszczam jak po zdaniu egzaminu ze wstępu do kulturoznawstwa, a ten nie wiem kiedy będzie).
Fazę mam ostatnio na "krzywe" zdjęcia, po prostu wydają mi się ciekawsze, gdy są tak właśnie skadrowane... A i doszłam dziś na corocznym koncercie kolęd do wniosku, że muszę mieć nowy aparat, bo ten się nie sprawdza na imprezach tego typu... Plenery, portrety w dobrym świetle, owszem... Ale koncerty już niekoniecznie. Cóż...
Pora zacząć się uczyć na tych moich studiach. Raz, że egzaminy (eee.. tylko dwa :P), dwa, że kolosy (póki co dwa...) i trochę się tego zbiera. Ale damy radę! :)
Jutro za to impreza urodzinowo-paparetówkowa, a w niedzielę wracam do Krk i heja...
No to jeszcze raz - witajcie :)
ps. zostały zapdejtowane podstrony na Słowach.
4 stycznia 2008, 21:51
Pracowicie
Ano pracowicie... Kto czasem zerka na statusy na gg, to widział w ostatnim tygodniu w moich statach ciągle 'uczę się' itp. Bo to niestety prawda. Tynka może potwierdzić, że wracałam z zajęć i siadałam do kserówek... A i tak, ciągle czuję ile jeszcze przede mną. We wtorek mam sprawdzian z matematyki, usiadłam dziś nad zespolonymi i się załamałam, bo zupełnie nic znowu nie pamiętam... O ile myślę, że z jakimiś równaniami - macierzami - dam sobie radę, o tyle z zespolonymi może być kłopot... Do tego w poniedziałek jeszcze referat z poetyki, w czwartek sprawdzian ze stylistyki - ten mnie przeraża zupełnie, bo mnóstwo pamięciówy... Kolejny tydzień to egzamin z informatyki, sprawdzian z zapisu fonetycznego na poetyce... Niby nie dużo, a jednak czuję jak mi przecieka czas między palcami, a ja stoję w miejscu... Żeby było jeszcze ciekawiej siedzę właśnie nad projektem podstrony pewnego krakowskiego radia ;) Więc razem daje to niezły sajgon. Ale przynajmniej zarobię sobie w końcu na parasolkę :P
Jutro wpadam na chwilkę na urodziny mojej kuzynki, zamierzam wycałować i naprzytulać jej śliczną córeczkę, tak maksymalnie na zapas, ale chyba się nie da :( A później z powrotem do Krakowa, kiedy wrócę, nie wiem... Na pewno po egzaminie z kulturoznawstwa 5.02, a czy wcześniej, to nie wiem... Przyzwyczajam się coraz bardziej do tego przemieszczania się między Raciborzem a Krakowem, już coraz lepiej czuję się w Krk, ale to długi proces, jeszcze potrwa...
12 stycznia 2008, 21:42
Hmm...
No to pozostaje mi już tylko czekać. Napisałam dzisiaj dwa kolosy, wyniki z infy dziś po 18, z poe jakoś w piątek, ze stylistyki w czwartek (tego obawiam się najbardziej...), matmę już wiem, że będę miała zaliczoną. Jeszcze tylko egzamin z infy w środę i potem powiedzmy, że przerwa do 5.02 (egzamin z kulturoznawstwa) :) Będzie czas na Pottera - naprawdę nie mogę narzekać :) Nawet 'dziura' w palcu - otwierałam puszkę :P - jakoś się goi :) Heh.
Zauważyłam ostatnio łażąc po jakichś stronach zagranicznych wykonawców, że powoli odchodzi się od stron robionych w całości we flashu - alleluja! Ciekawe tylko, kiedy zrozumieją to polscy twórcy...
Ja prawdopodobnie nawiążę w miarę stałą współpracę z radiem Alfa z Krk, póki co przyjdzie mi zrobić ich stronę radiową, a co potem - zobaczymy. W każdym razie fajnie, cieszę się :) /parasolkę sobie już kupiłam :P/
No nic, pozdrawiam i idę zjeść obiadek :)
21 stycznia 2008, 14:15
Tęskno
Tęskni mi się.
Tęskni mi się za bielą, za bielą w grafice tej strony, za przejrzystością. Wkurza mnie ta szarość i niebieski, i już kilka razy otwierałam photoshopa i robiłam obrazek informujący o hiatusie na Słowach, ba, miałam ochotę kilkakrotnie skasować całą stronę. Wkurzam się na to wszystko, co się tam znajduje. Że te teksty takie jakieś prymitywne; wkurzam się na siebie, że nic nie piszę, nic nie uaktualniam, nie uzupełniam, że taki zastój. I w ogóle, że jestem jakaś taka beznadziejna ;/ Siakiś taki kryzys twórczy. Poza tym chyba mi brakuje odnoście tej pisaniny komplementów :D
Bo tak w ogóle z komplementami odnośnie mojej osoby to jest ostatnio całkiem nieźle :D Śmieję się sama z siebie... :D Czasami jest naprawdę wesoło. Tylko tak naprawdę za tym wszystkim nadążyć - niemożliwe!
Tęskni mi się też za tamtym miejscem, nie stricte codziennym pisaniem, ale klimatem eldżeja, moimi ikonkami z kochaną Summer/Rachel B. Ktoś miał rację mówiąc, że lj to już potem taki styl życia...
Wlazłam dzisiaj po roku na pewne aukcje - z tynkowego kompa, żeby swojego nie zaśmiecać - i... o nie, za tym mi się nie tęskni! Prawdę mówiąc miałam nadzieję, że gość splajtował. Madrre, jak ja go nie znoszę... najlepsza decyzja roku 2007? Zrezygnowanie z tego debilnego stażu!!! A potem się dziwcie, że mam traumę jeśli chodzi o współpracowanie z kimś na stopie, rzeknijmy, zawodowej. Całe szczęście wygląda na to, że tym razem będzie całkiem inaczej - odpukać!
No to sobie ponarzekałam, a teraz do konkretów: kolos z infy napisany na 5, zaliczenie z ćwiczeń z infy na 5 (zasługa pana prowadzącego magistra inżyniera :) no i jak go tu nie lubić? :), matematyka zaliczona, stylistyka - uwaga uwaga, bo to sensacja - na 4, egzamin z infy też raczej myślę, że zdałam, a w każdym razie mam taką nadzieję. Jutro jeszcze tylko wyniki z poetyki... Mam nadzieję, że będzie dobrze. A wieczorem do domku i potem wkuwanie na egzamin z kulturoznawstwa (znowuż pamięciówa...). Ale ogólnie, nie jest źle! :) Haha!!! Z tej stylistyki naprawdę jestem dumna! :)
UPDATE 25 stycznia 2008 :P z poetyki ze sprawdzianu 4+, a na semestr 5 :D no jestem zajebista, nie ma co :D :D :D
24 stycznia 2008, 23:27
...
Zrobiłam wczoraj laya na tego bloga. Ale przy zamykaniu źle kliknęłam i się skasował. Tak widocznie miało być.
Siedzę i nic nie robię. Chyba nawet nie jestem w stanie, nie potrafię się na niczym skupić. Jedyna dobra wiadomość ostatnich godzin? To, że zrobiony z nudów lay na stronę Absolutu (nie chce mi się wklepywać linka), został zaakceptowany i podobno jest genialny w swej prostocie. Fajnie. Skoduję po piątym lutego. I nie ważne, że mam też robić myspace'a Marzenie, myślę że dam radę z jednym i drugim. Jest jeszcze druga dobra wiadomość, 'odkrycie' (wystarczyło wejść na showbiznes.eu) Jenifer, piosenkarki z Francji. "Nos futurs" podbiło mnie zupełnie (można posłuchać na jej myspace). Przyjemny głos :)
Nie lubię czekać. Gówno prawda, że jestem cierpliwa, nie jestem. I w tym momencie przyznaję się sama przed sobą (sic!), że mi jednak zależy.
Wybraliśmy z Tatą lustrzankę, którą chcemy kupić... Miałam ją dzisiaj w rękach i... no, jest genialna :) Nikon d80 :)
Czekam, czekam, czekam... na cud...
ps. Egzamin środowy zdany na 4+.
28 stycznia 2008, 21:51
Bo...
Zrobiłam to, co chciałam. Zamknęłam słowa. Wczoraj wieczorem wrzuciłam nową grafikę, ale prawdę mówiąc wiedziałam, że będzie tylko na chwilę - musiałam czymś się zająć. Dzisiaj wrzuciłam informację o hiatusie. I tak pozostanie. A przynajmniej do czasu aż mi się obecny stan znudzi. Dobrze wiecie, że nie potrafię wytrzymać bez własnej strony, więc prędzej czy później wrócę. W jakiej formie nie wiem. Co ze słowami tak w ogóle? Też nie wiem. Na pewno chcę zrobić sobie portfolio, takie bardziej oficjalne, bo wiem, że może się przydać prędzej czy później /tak, wiem, powtórzenie/.
Tłusty czwartek dziś. Zostałam poczęstowana już chyba czterema pączkami internetowymi (od nich się nie tyje :P ale i tak mi wszyscy ostatnio powtarzają, że schudłam po twarzy...), zjadłam jednego prawdziwego /by Babcia, więc pyszny!/
I to by było na tyle...
31 stycznia 2008, 14:17
Tak żeby było spójnie
Spójnie z hiatusem. No czegoś podobnego wcześniej nie robiłam. Więc niech będzie... O dziwo ciągle bym tylko siedziała w Photoshopie i w kEDzie i coś tam tworzyła. Tak to już chyba jest, kiedy właściwie to powinno się uczyć :)
A co do pączków... zjadłam trzy :)
Fascynacja francuskim dalej trwa. Na zmianę w winampie Jenifer - "Le passage" i "Lunatique".
31 stycznia 2008, 23:30