Obywatelu. Przeziębienie i grypa twój wróg. Zapobiegaj i lecz się rutynowo. Zdrowie jednostki gwarantem zdrowia ogółu.
Cieknie mi z nosa. Ratunku!!! Za tydzień wyprawa do teatru, a mnie bierze choroba. Jeśli tak samo jak w zeszłym roku nie będę mogła pojechać na spektakl, to nie wiem co ze sobą zrobię. Chyba pojadę chora. Choćbym miała przechorować kolejne dwa tygodnie. Buuu.... Gdzie moje husteczki?
A tak w ogóle to muszę się zwierzyć, że mam strasznie słomiany zapał. Po odkryciu, że na wordpress.com można wybierać tylko spośród kilku udostępnionych layoutów, tj. bez możliwości własnego kombinowania z grafiką (a mnie przecież o to chodzi!), zniechęciłam się całkowicie. Szkoda, bo bardzo podoba mi się tamtejszy adres. Rzadko, kiedy udaje mi się zarejestrować login czy ogólnie nazwę amara, a tak bardzo ją lubię :) A tak w ogóle to muszę się pochwalić, że dostałam dzisiaj piątkę z angielskiego (!) z zestawu rozszerzonego :] Jestem strasznie nieskromna :] I zaraz idę spać. Pójdę sobie jutro na ósmą na ang do pierwszej grupy. Trza w końcu zaliczyć te pierwsze phrasale. Ech...
Wlazł kotk na płotk i mrug O tak o :]
3 listopada 2005, 21:59
Im więcej mam wolnego, tym trudniej jest mi się za coś wziąć. Straszne. Od soboty siedzę w domu i leczę przeziębienie (powiedzmy, że pomijam wyjścia na pisaninę z polskiego i spr z gery... no i te do lekarza, ale to konieczne było), a właściwie to nic nie zrobiłam! No może poza wrzucaniem zdjęć na stronę Dawida (jakby ktoś chciał odwiedzić to link po lewej). A mój WOS leży i kwiczy, dni bezlitośnie uciekają i przypominają, że za miesiąc próbna matura, a ja nic nie umiem. Tym ciężej mi na sercu, że panu profesorowi się wydaje, że ja umiem, no a ja nie umiem (oto publiczne przyznanie się do winy obywatelki Ewy K.). Jutro jadę do Krakowa. Muszę, bo w przeciwnym razie zwariowałabym z żalu i smutku. Wiem, że niektórzy mogą tego nie zrozumieć, ale ja tak długo czekałam na ten wyjazd do teatru... A tymczasem historia sprzed roku mogła się powtórzyć (a obawiam się, że w dalszym ciągu może się powtórzyć, jak w nocu znowu obudzę się z atakiem kaszlu...). Zabieram z sobą całą aptekę, w tym antybiotyki (powinno się leżeć w łóżku) i syrop, a od piątku do niedzieli leżę... Jestem idiotką, jestem idiotką, jestem idiotką!!! Ech... Na to chyba nie ma lekarstwa, bo czasem pasje i miłości są ważniejsze od zdrowia. Byleby potem nie było mea culpa, mea culpa. Trzymajcie kciuki za lekarstwa, które połykam, żeby przegnały ten paskudny kaszel raz na zawsze, a najlepiej do niedzieli...
A tak w ogóle to jutro odbieram w krakowskim empiku kilka wywołanych moich zdjęć. Zamówiłam przez internet z racji wizyty w Krakowie, zaoszczędzę 3,5 na przesyłce. To takie uczczenie rocznicy posiadnięcia aparatu cyfrowego ;)
9 listopada 2005, 20:34
Ja chcę jeszcze raz...
Pojechałam!!! Byłam, przeżyłam i jestem szczęśliwa, choć z drugiej strony smutna... Ludzie! Dla Was "Mewa" była nudna? Pewnie, że dużo inna od marcowych "Lochów Watykanu" w Teatrze Współczesnym, mniej akcji, może nawet mniej atrakcyjna pod względem "efektów specjalnych", ale wspaniałe kreacje aktorskie przemówiły do mnie całkowicie. Anna Dymna grająca aktorkę Irenę Arkadinę, która lata świetności ma już za sobą, ale wciąż rozpamiętuje przeszłość, żyjąc z kochankiem świetnym literatem Trigorinem. A z drugiej strony widzimy młodą, początkującą aktorkę Ninę (wspaniałe wykonanie Anny Cieślak!), która marzy o tym, by wyrwać się z nudnej wsi gdzieś do miasta, na sceny, po sławę. Nina początkowo zakochana jest w Konstanym. Konstanty (boski Krzysztof Zawadzki!!!) jest skolei młodym literatem. Chce zerwać z dotychczasowym widzeniem teatru, przedstawianiem życia, które przecież i tak każdy zna... Jakie są koleje losu bohaterów? Nina zakochuje się w Trigorinie i ucieka z nim do miasta, tam staje się prawdziwą aktorką, ale jej kariera nie jest wspaniała, Nina gra dla samej sławy, chęci bycia podziwianą... gdzieś znika jej delikatność i wrażliwość. W międzyczasie traci dziecko, a Trigorin wraca "na stare śmiecie" czyli do Ireny... Konstanty pisze, jego teksty są publikowane w jakichś magazynach, ale nie dorównuje sławie Trigorinowi. W dalszym ciągu kocha Ninę i nie rozumie zmian jakie w niej zaszły. Po jakimś czasie Nina przyjeżdża na wieś, odbywa rozmowę z Konstantym, porównuje się do mewy, mówi że jest już inna, już wie, że w aktorstwie nie chodzi o otoczkę: sławę, podziw, piękne suknie, że nareszcie gra całą sobą i nie przeszkadza jej, że w małym teatrze... Zwierza się, że nadal kocha Trigorina... Wychodzi... Ze sceny schodzi także Konstanty. Po chwili słychać strzał...
Nie umiem wszystkiego opisać... Bo to nie tylko jakaś tam gra aktorów, fikcja... To przede wszystkim atmosfera, emocje, otwarcie się na to co dają z siebie aktorzy. To nie kino i film, który później obejrzymy w telewizji, to dzieje się naprawdę, gdzieś przed nami, na scenie stoją prawdziwi ludzie i przekazują prawdę. Może jestem naiwna, jakaś staroświecka i zupełnie nie trendy, ale kocham teatr całym swoim sercem. Jeszcze nie potrafię dojść do siebie i tak bardzo chciałabym zobaczyć tę sztukę jeszcze raz. I jeszcze "Idiotę", którego nie widziałam w zeszłym roku przez moją chorobę... Przyznaję, że największe wrażenie wywarł na mnie Krzysztof Zawadzki i nie umiem powiedzieć dlaczego. Nie ważne, że "przecież jest długi i chudy" (jak to powiedziała jedna z nauczycielek ;)), może ta barwa głosu, osobowość sceniczna? W każdym razie zauroczył mnie bardzo, aż się sama sobie dziwię :D W tym momencie trafia na sam szczyt mojej (krótkiej) listy przystojnych Polaków (poza nim jeszcze Paweł Deląg, Olivier Janiak i Michał Żebrowski). Tacy mężczyźni, na których można popatrzeć i westchnąć ;)
Ach... pozostaje już tylko wspominać i marzyć, że kiedyś moje wyprawy do teatru będą częstsze, a nie dwa razy do roku. Magiczny Kraków... I moje ciche pragnienie...
Więcej o "Mewie" Antoniego Czechowa w reżyserii Andrzeja Domalika + zdjęcia znajdziecie na stronie Teatru Słowackiego.


11 listopada 2005, 11:11
Jak siadłam wczoraj, tak skończyłam dzisiaj. Nowa "grafika", o ile można to tak nazwać. Hmm... niech będzie wystrój. Przy okazji zrobiłam porządek na mojej stronie, wyrzuciłam te poddziały, które wydawały mi się bezsensu, no i zmieniłam kodowanie z HTML na xHTML. Jutro będę sprawdzała wszystko w validatorze :) Ale ogólnie jestem zadowolona z efektu mojej pracy. Wydaje mi się, że jest przejrzyście, jakoś tak bardziej elegancko, no i mam dopracowany kod. Zauważyłam zresztą ostatnio, że bardziej interesuje mnie kodowanie, niż zabawa w photoshopie. Po obejrzeniu wielu, naprawdę wielu pięknych stron i grafik, stanęłam przed wyborem - albo siadam do photoshopa i będzie klimatycznie, i nastrojowo (pod warunkiem, że się uda), ale niekoniecznie prawidłowo pod względem kodu (m.in. chodziło o doskonalsze przystosowanie strony pod kaskadowy arkusz styli) - albo zrobię coś prostszego, ale dokładniej... I wybrałam to drugie :) Ja wiem, że dla większości to co napisałam powyżej może być czarną magią, ale w sumie to nie takie straszne :)).
Teraz ownlog jest stricte powiązany z ewka.aplus. Nie chciałam rezygnować z ownloga i instalować np. niByLoga albo sławnego WordPressa ani też ciągnąć dalej na dwa fronty: pisałam na blogu, ale wchodząc na stronę widniał news z sierpnia, a jednak coś się działo związanego ze stroną. Teraz wystarczy wchodzić na ewka.ownlog i wszystko jasne :)
A tak w ogóle to mam się ostatnio strasznie dobrze: od wtorku chodzę do szkoły na 9:45 (z tym, że we wtorki i środy mam tak w planie, a dzisiaj i jutro nie mam pierwszych lekcji...;)), wczoraj miałam tylko matmę (spr z rachunku prawdopodobieństwa! Czarna magia w dalszym ciągu!!!), dzisiaj wos i religię, a jutro to religię + historię + biologię :] Poza tym od tygodnia przerabiam sobie po jednym rozdziale z podręcznika z wos'u, na razie wszystko idzie w planie!!!
Poza tym, wiecie że już za miesiąc będzie Wigilia? O tej porze będę się zbierała na Pasterkę - mmm... Lubię Pasterki, jest zawsze tak uroczyście i pięknie - poza tym nie często ma się okazję w byciu na mszy w środku nocy (no dobra - jakbym chodziła na czuwania to bym je miała co miesiąc ;) ale Pasterka jest wyjątkowa!). A tak w ogóle to idę już spać. Jeszcze tylko dodam tę notkę, ustawię status i idem. Pozdrawiam Was cieplutko, bo chyba śnieży :] Buźka - mua!
24 listopada 2005, 22:40