c (6)
Codzienność, ach codzienność, porywa mnie codzieeenność!!! I tak w zasadzie nic ciekawego nie słychać, oprócz tego, że od wtorku jest mi błogo i spokojnie - rozkoszuję się dwoma ślicznymi piąteczkami: z chemii i fizyki. Co do tej ostatniej to nareszcie spełniło się moje marzenie - tak tak, można marzyć o piątce z fizyki - bo już kilka razy robiłam tak głupie błędy, że głowa boli, a u mojej professorki to można tylko jednego punkcika stracić. W każdym razie mam zapewniony komfort psychiczny - prawdopodobnie skończę swoją edukację fizyki z oceną dobrą :] A chemia to inna inkszość ;) Tutaj marzę o śliczniutkiej piąteczce (powiedziałby kto, że na co humanistce chemia i fizyka?! A ja po prostu je lubię, niech żyje poziom podstawowy!!! :]), a tę dzisiejszą to poniekąd zawdzęczam takiej pewnej pani maturzystce tegorocznej, która uporządkowała dzień wcześniej moją wiedzę - dzięki Niesia :*.
A tak w ogóle to nienawidzę historii. To takie moje wyznanie sekretne. Pewnie byłoby może troszeczku ineczej gdyby nie jeden fakt, jednakże nie będę się rozpisywać, bo to mój blog oficjalny, a więc każdy kto mnie zna ma do niego dostęp, także sorzy jakby się postarali, a ja nie chcę mieć z nikim zatargu :> Ech... Czy ktoś mi może powiedzieć, jak ja się dostanę, o ile się zdecyduję, na dziennikarstwo - skoro nienawidzę historii?! Bo przestałam się łudzić i marzyć o szkole teatralnej... Tyle osób myśli podobnie jak ja - i tu cytat: jestem utalentowana, baardzo zdolna, co prawda nie mam doświadczenia, ale bardzo chętnie je zdobędę, wszyscy dookoła mi mówią, że mi się uda. A tu nie jest tak łatwo! I zaczynają się schody, bo ja zupełnie nie mam pomysłu na przyszłość... Będę bezrobotna. Ech, no co za życie - a zapowiadało się, że będzie optymistycznie, a tymczasem to wszystko przez historię, bo jej nienawidzę :D
