...........
Ogólnie nie jestem bez winy... Ale jest coś, czego przestrzegam ściśle i rygorystycznie... Zaufanie innych ludzi jest dla mnie święte.
Czuję się strasznie, jakby ktoś dał mi w twarz.
Zupełnie niesłusznie.
To nie był dobry dzień.
Nienawidzę niejasnych sytuacji, kiedy nie wiem zupełnie dlaczego jest tak, a nie inaczej. Kiedy analizuję wszystko od początku do końca i nie wiem, naprawdę nie wiem... I nie potrafię się nie przejmować. Taka jestem, nie potrafię i koniec. I wiem, że będę analizować, roztrząsać, ale i tak do niczego nie dojdę...
Marzę, żeby był już lipiec. Chcę wrócić do domu, do Raciborza. Chcę spacerować popołudniami Warszawską, wieczorami wracać Opawską. Iść na spacer między "moje pola", szukać kolejnych płatków maków na ścieżkach... Chcę obserwować zachody słońca z mojego okna, robić im zdjęcia. Chcę znaleźć się w tych wszystkich miejscach, które tak bardzo w moim mieście kocham. Które są na mojej serdecznej mapie... Chcę zniknąć na ranczo, zniknąć czytając jakąś książkę, nie istnieć...
Idę ulicą i wszędzie widzę zdjęcia... Wszystko jest zdjęciem.
I niestety piękna szara sukienka z Aggi, nie poprawiłaby mi nastroju. Poza tym i tak chyba zbieram na obiektyw makro do mojego nikona...
Niech się ten dzień już skończy...
9 czerwca 2008, 21:53
:(
Ja mam już dosyć, a nawet nie jestem w połowie. Biorąc pod uwagę, że bazy mogę zdać albo nie zdać (loteria), a matmę najprawdopodobniej położyłam na całej linii, to bardzo możliwe, że dalej stoję w miejscu :( I na nic pozytywne myślenie. Nie ma. Skończyło się. A tu jeszcze conajmniej dwa tygodnie stresu... Niech oni już wrzucą te wyniki!!!!!!!
Weźcie mnie obudźcie w lipcu :(((((
15 czerwca 2008, 20:28
CUD
Aaa... jeszcze nigdy w życiu nie cieszyłam się tak bardzo z trójki! :) Zdana matematyka! Ufff... A z baz mam 4 :) juupiii
Oj, tak Tynko :D Epi uczy radości życia :D LOL :)))
16 czerwca 2008, 12:03
odwieczne słońce które smagasz promieniem moje usta drżące
z piosenki Joanny Lewandowskiej...
Jak jest? Dziwnie jest. Jeszcze tydzień, chociaż w sumie to może jeszcze dwa dni, bo nie wiem czy zdecyduję się siedzieć nad chińczykiem przez weekend, po prostu nie wiem czy w 3 dni jestem w stanie go napisać. Póki co walczę z funkcjami, deklaracjami i operacjami bitowymi... W czwartek to będzie najgorszy egzamin w tej sesji i szczerze nie wiem czego się spodziewać.
Póki co wszystko zaliczone. Z jednej strony jestem zadowolona, że póki co nie mam niczego na wrzesień, a z drugiej... znacie mnie, trójka to nie jest to, co mnie satysfakcjonuje... ale nic to... Muszę się nauczyć być przeciętną studentką :)
Poza tym masa planów... Na wakacje, na czas od października... Plany na 2008 trzeba zacząć wypełniać, w końcu pierwsze półrocze powoli już za mną. A trochę tego jest, a że nie chcę sobie kiedyś pluć w brodę... Marzenia przede wszystkim :)
A cytat z samej góry pochodzi z płyty "Najwcześniej później" Joanny Lewandowskiej. Uwielbiam jak ta kobieta śpiewa! A jej "I tak warto żyć" z OFPA 2004 ciągle mam w głowie...
25 czerwca 2008, 1:17
:-)
-Gdzie znowu idziesz?
-Jak się da, do przodu!
Ratatuj :)
Wraz z kolejnymi planami czuję jak wyrastają mi skrzydła. I na nic oblany egzamin z Ce, ja i tak jestem zajebista! Ba, nawet jestem gotowa mówić, że zrobiłam to z premedytacją, żeby się lepiej tego języka nauczyć. I o ile nie stanie się jakaś katastrofa, to się go nauczę tak, żeby zdać bez problemu we wrześniu! I chińczyka też napiszę świetnego! :)
Póki co wiem, że zapowiadają się pracowite wakacje, bo z dwie strony do zrobienia na pewno i jeszcze jedna się waha... (co prawda nie zależy mi na niej jakoś tak bardzo :D co poniektórzy wiedzą o co chodzi :D). Do tego zamierzam czytać książki, odpoczywać, wylegiwać się na słońcu w Jankowicach... Ach, damy radę! No i zaczynam próbę spełnienia kolejnych marzeń. Czuję się trochę jakbym porywała się z motyką na księżyc, ale kto nie próbuje, ten nie ma.
Wróciłam do domu. Trochę na wariackich papierach, ale tego się nauczyłam przez ostatni rok, jakiejś takiej spontaniczności :) Co prawda zapomniałam wziąć np. książkę do prawa jazdy, ale to wezmę ją we wtorek, bo jeszcze na dwa dni jadę do Krk. Póki co jestem przeszczęśliwa z bycia w domu, a Racibórz oczywiście powitał mnie pięknym zachodem słońca, jak mi tego brakowało!
Szukam inspiracji :) Chodzę po tych wszystkich stronach, na które nie miałam czasu wcześniej, podziwiam nowe grafiki... :) I tak bardzo mi się chce, aż niesamowite. I oby ten przypływ energii nie był tylko na chwilę! :)
A tak poza tym, to oglądam trzeci raz czwarty sezon The O.C. mojego kochanego :))) A to wszystko przez Tynkę! :D :*
27 czerwca 2008, 23:20