c (6)

Wakacyjne refleksje - cz. I (mam nadzieję, nie ostatnia) pt. Refleksje spod branego prysznica.

Otóż brałam prysznic - całe szczęście, że nikt mnie nie złapał infla granti, mogliby mnie za to posadzić, a tak nie mam się co martwić, bo zawsze mogę udowodnić, że jestem niespełna rozumu i nie wiem co czynię, to takie popularne teraz - więc brałam ten prysznic i stwierdziłam, że w dalszym ciągu nie dotarło do mnie to, że mam bdb z fizyki (tak, wiem, powiecie, że uwielbiam się tym chwalić, macie rację :D). Ale to do mnie nie dotarło z tego względu, że przez dwa bite lata bytowania w LO było to dla mnie zupełnie nieosiągalne, nawet nie marzenie, a tu masz ci los, taka niespodzianka. Później dotarło do mnie to, że nie potrafię się rozstać, a tym samym sprzedać (a co dopiero spalić!), swojego podręcznika z fizyki (nie żebym się uczyła z niego teraz, leży jak inne podręczniki w szafce), no po prostu tak nie można! I w tym miejscu moja kochana już III językowa zbiera patyki, chrust, czy co tam, żeby spalić mnie na stosie, tak jak wcześniej wyżej wspomniane podręczniki i zeszyty. Podobno serio je spalili, mnie tam nie było więc nie wiem... No, ale fakt faktem - podstawowa fizyka była piękna! Była... chlip chlip... A propos mojej klasy, a właściwie to naszej strony www, to Ewcia mogłaby zacząć myśleć nad nowym dizajnem, bo na razie to tam straszy i pajęczyną zarasta ze staroci ;)
Potem (no powiedzmy, że potem, chociaż tak naprawdę to było kilka godzin wcześniej i nie pod prysznicem, ale tak lepiej brzmi) jak sobie przypomniałam, że w Anglii to dzieciaki wybierają sobie przedmioty, jakich chcą się uczyć, to sobie pomyślałam, że im zazdroszczę, ale jak się wgłębiłam w ten temat i zaczęłam się zastanawiać, jakie przedmioty ja bym wybrała, tudzież odrzuciła, to... zostałyby wszystkie jakie mam do tej pory! Nawet ta nieszczęsna biologia, której w roku szkolnym tak nie lubię, a w wakacje to się za nią odrobinę tęskni (a to wszystko dlatego, że zdałam na 4). No i ta historia... Też bym ją zostawiła po tym, jak w "Najsłabszym ogniwie" były pytania o Napoleonka, a ja znałam odpowiedź! No po prostu niesamowite uczucie!!! Nic tylko się uczyć!

A tak z innej beczki? Czy Wy też lubicie myśleć, że lubicie się uczyć w wakacje? Ja chciałabym mieć tyle chęci, jak mam zawsze w wakacje.

Kolejna myśl spod prysznica to taka, że tak naprawdę jestem sześcio-językowa! Nie zginę w świecie, bo tak: znam bardzo dobrze język polski. Trochę gorzej, ale raczej nieźle - angielski, hiszpański rozumiem, niemiecki coś tam liznęłam przez 4 lata (a nie ważne, że to było dawno i nie prawda! liczebniki znam? znam! Przedstawić się umiem? Umiem! No to już mogę robić w Niemczech zakupy tudzież odpowiadać na komisariacie :D), html'a też raczej znam dość dobrze - to już pięć języków, a szósty to migowy, chociaż znam tylko alfabet i trudno byłoby mi się dogadać z osobą niesłyszącą, może nie tak trudno, co wolno, ale jednak!
I w ogóle jestem zdolna! (A wcale nie :D)

A tak w ogóle to można dojść do wniosku, że ja bardzo dużo czasu spędzam pod tym prysznicem, ale to tylko złudzenie - tak naprawdę to ja po prostu strasznie szybko myślę :D

A teraz pozwólcie, że wrócę do dopracowywania trzeciej skórki do wyboru na mojej personal site, póki mnie jeszcze sprzed kompa nie wyrzuca, a muszę jeszcze dopolerować w css'ie znacznik "a" :)
Pozdrawiam wszystkich, którzy to przeczytali - masochiści! :D

12 lipca 2005, 22:31

c (5)

I jeszcze raz o nauce będzie, choć w trochę innym wymiarze :)
Jako że uwielbiam nowe graficzne wyzwania - postanowiłam nauczyć się robić takie np. obrazki 01. 02. (gwoli ścisłości, prace, do których linki zamieszczam nie są moje!). Wyzwanie dość ambitne, jak na mój gust. Wczorajszy wieczór spędziłam na szukaniu tutoriali do vectorów, a dzisiejszy dzień spędziłam głównie na przerabianiu jednego (!) zdjęcia, którego i tak nie skończyłam (jak skończę, to zamieszczę :)). Cierpliwości, Ty najcenniejsza z cech! O tak... cierpliwości to mi brakuje, ale jak zobaczyłam, że z mojego dłubania coś wychodzi to od razu nabrałam większego zapału. I nauczę się vectorów choćby nie wiem co!
A dlaczego akurat vektory? Bo od jakiegoś czasu mam zastój w pomysłach na takie zwykłe, blendowe (czyli łączenie co najmniej dwóch obrazków i dodawanie różnych efektów) prace, a tu widzę szansę na nowe inspiracje i co ważne - nauczenie się czegoś nowego. To kolejny mój krok w stronę prostych (na pozór), ale niezwykle eleganckich layoutów, za jakimi wprost przepadam ostatnio! Do tego połączyć kodowanie stron zgodne ze specyfikacją - i... strona jak marzenie! Stety albo niestety jeszcze dużo mi brakuje do stron, z których byłabym zadowolona. Eksperymentuję na mojej stronce (bo na dobrą sprawę tylko tam mogę się wyżyć graficznie),ale wciąż nie jestem zadowolona z skórek (grafik, szablonów, czy layów - zwał jak zwał), które tam udostępniam, może kiedyś... Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, także nie wiem czy będę kiedykolwiek z siebie zadowolona ;) Fakt faktem, że coraz częściej myślę, że strony to to czym chciałabym się zająć kiedyś, więc póki co staram się zdobywać doświadczenie, które mogłoby wyglądać przyzwoicie, tudzież tylko zapełnić moje CV. Coraz poważniej zaczynam myśleć o przyszłości (a matura z WOSu, to już na 95% pewne! ;))
A tak na koniec to zachęcam do odwiedzenia mojej aktualnie ulubionej strony w sieci: Jemjabella. I kończę te graficzne wypociny :) Pozdrawiam!

ps. Trochę nie na temat: Jeśli Mandaryna wygra w Sopocie Bursztynowego Słowika to zwątpię w słuch Polaków, ona może co najwyżej dostać nagrodę Drewnianego Dzięcioła, bo do słowika to jej daleko. Na dobrą sprawę już wolę Dodę Elektrodę, przynajmniej dziewczyna potrafi śpiewać. A tak w ogóle to: GOYA i piosenka MÓJ WYMIATA!!! :] (ekhm... Kciuki trzymam również za pana Kiljańskiego, bo uwielbiam jego głos :))

22 lipca 2005, 22:21

c (2)

Ugrzęzłam. Absolutnie ugrzęzłam. Wciągnęło mnie, jak tylko TO potrafi wciągnąć. Tydzień temu odbyła się premiera szóstej części przygód Harrego Pottera. Po angielsku niestety. Tego samego dnia wydawnictwo Media Rodzina oświadczyło, że w Polsce Fani dostaną w swoje żądne przygód tego czarodzieja łapki przetłumaczoną książkę... 28 stycznia. Porażka. Absolutna porażka. Ale Polacy się nie dadzą, wzięli się za tłumaczenie, nazywane "pirackim". Fakt faktem, łamiemy prawo (ci, którzy publikują i tłumaczą, i ci którzy czytają), ale co ja mogę za to?! Mam przeczytane 9 przetłumaczonych rozdziałów... i wariuję KIEDY BĘDZIE CIĄG DALSZY?!?!?! Luuuudzie!!! Wściekam się i śmieję przed monitorem, prawie tak, jakbym miała w rękach opasłe tomisko... Rowling... jesteś nieziemska!
I w ogóle nie wiecie nawet ile mnie kosztuje, żeby nie podzielić się tutaj tym, co już przeczytałam. Ale ktoś może mieć więcej cierpliwości ode mnie i sobie nie życzy wiedzieć przed 28 I 2006. U mnie już przesądzone jest, że ja nie wytrzymam ;)

24 lipca 2005, 22:37

c (4)

Komputerowe porządki - odcinek 3659 pt. "Zawalony pulpit"
Porządki w komputerze są niczym niekończąca się opowieść - zawsze znajdzie się coś, co można przesunąć, wrzucić, dodać tudzież potraktować delete'em. Ewcia zabrała się tym razem za pulpit. Pulpit ulega zaśmieceniu bardzo często, dlatego że ilekroć coś ściągam to właśnie na pulpit, żeby było łatwiej znaleźć. Poza pulpitem i inne foldery wymagałyby porządków. A takie porządki to... syzyfowa praca :D Życzcie mi powodzenia :D

28 lipca 2005, 13:21