KLIKNIJ TUTAJ
Zagłosuj, proszę, na Anię Cieślak (sonda z lewej). Ania to b.zdolna młoda aktorka, głównie teatralna (pisałam o niej w notkach jakiś czas temu - gra w krakowskim Teatrze Słowackiego, widziałam ja w 2 spektaklach, jest rewelacyjna!), ale zagrała też w 3 serialach, a także w filmie, nie dokońca komercyjnym, ale nagrodzono ją kilka razy za najlepszą rolę kobiecą... Teraz ma szansę pokazać się szerszej publiczności...
ps.przepraszam Was za brak polskich znakow, ale zalalam klawiature herbata i korzystam z czegos co sie zwie klawiatura ekranowa - strasznie niewygodne, ale dobrze, że jest... jutro te notke poprawie i napisze co nowego u mnie ;) (jesli oczywiscie kogokolwiek to interere ;))
Pozdrawiam!
11 sierpnia - mam już nową klawiaturę (dopiero się do niej przyzwyczajam....), ale tak jak obiecałam wczoraj, poprawiłam notkę - po prostu nie lubię mieć w archiwum swojej pisaniny, nawet tak błahej, niestaranności. Jakiś taki schiz...
10 sierpnia 2006, 22:56
AAA!!!
Przed chwilą wlazłam na ifilm.pl i co przeczytałam? ANIA DOSTAŁA ROLĘ W FILMIE ZATORSKIEGO!!! BAAARDZO SIĘ Z TEGO CIESZĘ, BAAARDZO BAAARDZO! :) Tylko jak ona teraz pogodzi grę w "Pułapce" - nowym spektaklu T. Słowackiego, "Elektrze", ze zdjęciami na planie? :) Na pewno będzie miała roboty co niemiara, ale na pewno da radę ;) I teraz mam dużo więcej motywacji, by ukończyć coś co zaczęłam z dobre 2 miesiące temu, ale póki co cii... :)
Co u mnie? Tak więc nie dostałam się na UJ i w sumie dobrze się stało, bo nie zależało mi na tych kierunkach, ale duma (a raczej ambicja) moja trochę ucierpiała... Plany na najbliższy rok? Dziś zarejestrowałam się w PUPie (Powiatowy Urząd Pracy) i jestem bezrobotna, ale mam nadzieję, że uda mi się dostać na szkolenie na grafika komputerowego, jeśli się uda to pod koniec września zaczynam. Co potem - jeśli chodzi o sprawy zawodowe - nie wiem... Jeśli ktoś miałby jakąś ofertę pracy na pół etatu dla zupełnie zielonej w kwestii pracowania dziewczyny (pomijam pracowanie nad stronami internetowymi, bo to dla PUPy nic nie znaczy :P), to ja powiedzmy, że chętnie. Dlaczego na pół etatu? Bo zaczynam niedługo zakuwać do matury z matmy - rozszerzonej... Nauki przede mną co niemiara i boję się, że mi się nie uda, ale co tam - jakoś to będzie! Chcę poprawić także mój paskudny wynik z polskiego... A w przyszłym roku - proszę państwa czytelników - albo kierunek: informatyka, albo Elektroniczne Przetwarzanie Informacji, czyli moje EPI wymarzone. A za 6 lat kochani, zaczynam własną działalność gospodarczą i otwieram firmę zajmującą się projektowaniem stron internetowych :D Brzmi prawie jak bajka!
Natko moja droga, to może jak zrobisz tę podyplomową grafikę, to będziemy pracować razem? ;)
Maaarzenia :)
Ale jest we mnie dziś tak dużo optymizmu... Minęłam się dziś z czarnym kotem - nie jestem przesądna, no może trochę, ale nie wierzę w pecha, tylko w szczęście - i tak sobie myślę, że może właśnie idę we właściwym kierunku? W kierunku szczęścia i samorealizacji? A to, że ludzie będą gadali... Że ja, taka prymuska i nie dostałam się na studia, i że może za co te oceny... Ale kochani! Nie zawsze wszystko wychodzi... Ja po prostu za późno doszłam do tego, co chcę w życiu (w każdym razie tym najbliższym) robić. Warto poświęcić ten jeden rok... Pewnie, że wszystko może mi się jeszcze tysiąc razy odmienić, ale dopiero w ostatnich dniach czuję się dużo pewniej niż przed maturą, bo wreszcie mam cel, bo wreszcie przyszłość nie jest czarną dziurą :)
Może kiedyś będę żałować tego, co tu napisałam, pomyślę sobie, jaka ja byłam głupia i naiwna, może... Ale będę się martwić później :)
GrzElu - moja prywatna stronka już niedługo wróci :) grafikę już powoli mam, tylko muszę napisać nowe teksty i... będzie ok :) Aha i muszę się przyzwyczaić do nowej klawiatury.
Co to będzie, co to będzie... :)
11 sierpnia 2006, 16:15
Świnie świnie świnie! Nie wiem jeszcze kto. Ale napisałam notkę i mi wcięło! Świnie świnie świnie!!! :P
Jak mi się przypomni o czym pisałam minutę temu to napiszę jeszcze raz.
18 sierpnia 2006, 17:13
Tak naprawdę to sobie nie przypomniałam, co wtedy napisałam. Chyba doszłam do wniosku, że mój ówczesny nastrój, który wybijał się bardzo z tamtej notki nie powinien ujrzeć światła dziennego na tak oficjalnym :P moim blogu...
Wreszcie mi się udało usłyszeć GOYĘ na żywo... Wreszcie włodarze Raciborza się postarali i zaprosili kogoś, kogo bardzo lubię :) Mmm... to był koncert! Na początku Magda jeszcze jakby taka nie dokońca ośmielona, ale później dała czadu :) Udowodniła, że jej głos to nie tylko delikatność znana z płyt, ale power na koncertach i fajne wokalizy. Bardzo dobry dobór piosenek (znałam i podśpiewywałam wszystkie ;)) i w sumie dobrze się bawiłam.
Po koncercie poczłapałam za scenę, gdzie był okropny ścisk, bo fani, a może po prostu młodzi kolekcjonerzy autografów na luźnych kartkach, które najprawdopodobniej zgubią, za wszelką cenę chcieli się dopchać do Magdy i zdobyć podpis "MAGDA Goya" lub cyknąć fotencję. Ja oczywiście też się chciałam dopchać, a co! :D Tyle, że wzięłam ze sobą "Kawałek po kawałku" i "Smak słów" do podpisania. Madzia oczywiście podpisała (- Podpisujesz płyty? - Z najwyższą przyjemnością!). Jakoś taka w sumie zestresowana byłam obecnością, jakby nie było, wokalistki mojego ulubionego zespołu (tylko ulubionego, do fanki mi daleko ;)) i w sumie też onieśmielona, bo zamiast poczekać aż się przerzedzi (czy ż?) i później może pogawędzić - to Ewcia się zmyła. Ajajaj - nie czuję się zbyt pewnie w towarzystwie popularnych osób, chyba wtedy wychodzi na wierzch moja nieśmiałość i zaczyna mi brakować języka w "gębie". Bo ja kochani, tak tak, bywam nieśmiała, choć może czasem na taką nie wyglądam :P
W każdym razie koncert oceniam na bardzo, bardzo udany :) Chcecie jakieś fotencje? I tak Wam je zaserwuję :)













A dziś Doda Elektroda ;) No jasne, że idę! :D Może być niezłe show, poza tym - jak śpiewa Dorotka na żywo, to się okaże!
20 sierpnia 2006, 17:54
Jestem, jak zdarta płyta... - znowu o A.Cieślak
Przede wszystkim - zapraszam na annacieslak.prv.pl. Jeszcze malutko informacji, ale coś już jest - poza tym - muszę zacząć stronę tę reklamować.
Tymczasem Ania nie próżnuje - dostała rolę nowej pani anestezjolog w szpitalu w Leśnej Górze. Oczywiście mam na myśli serial "Na dobre i na złe", podobno za nową panią doktor nie będzie przepadała Zosia, ale cała reszta będzie ją bardzo lubiła. Więcej szczegółów w najnowszym numerze "Tele Tygodnia". Oj będzie dużo Ani niebawem, będzie dużo - byle tylko nie zrezygnowała z teatru ;)
Koncert Dody Elektrody był fajny, pomijając fakt, że zaczęli grać o 21:05, a nie 35 minut wcześniej... Koncert nie tak fajny, jak sobotni GOYI, ale wiadomo, że bardziej będzie mi się podobało coś, co naprawdę lubię. Jedyne moje zastrzeżenia to muzyka i ogółem instrumenty głośniejsze od mikrofonu Dody, tak że za bardzo wsłuchać się nie dało w jej głos, a wyższe partie z "Dwóch bajek", które chciałam usłyszeć, jak je zaśpiewa - oddawała publiczności. Oczywiście śpiewała na żywo.
Ludzi było mnóstwo, nie było szans dostać się pod scenę - założę się, że ci którzy stali przy barierkach, wyszli po koncercie bardzo posiniaczeni. Ja stałam dość daleko, ale na tyle żeby widzieć cośtam na telebimie - nieważne, że w szparze między gałęziami drzewa a ogromną ścianą z plakatów ;) W sumie organizatorzy nie bardzo się postarali - po co ustawiać telebim pod sceną? Przecież ci którzy pod nią stoją - widzą postać na scenie, no i jeden telebim na taki tłum? Tak jakby ta cała impreza ich przerosła... Ale ogólnie bardzo pozytywnie.
Co z moją stroną? Leży i kwiczy... Tuż przed wyjazdem do Niemiec skończyłam grafikę, która wtedy nawet nie mi się podobała, ale jakoś po powrocie w nią zwątpiłam i znowu stoję w miejscu... I jakoś tak mój ostatni nastrój nie pozwala mi na napisanie jakichś nowych tekstów na nią - takie buty.
E.
21 sierpnia 2006, 16:59
Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce...
Absolutnie cierpię na nadmiar czasu. Oczywiście to z jednej strony, bo z drugiej uważam, że wciąż mam za mało czasu żeby się za coś konkretnego wziąć. Zatem tkwię w zastanawianiu się czy to za dużo czy za mało i... w dalszym ciągu robię nic.
Bo tak naprawdę myślę, że mi się nie chce.
Bo i mi się nie chce. Mam nadzieję, że od jutra mi się zachce: o 9:00 mam pierwsze korepetycje z matematyki, zatem: zaczynam walczyć o przyszłoroczny indeks na EPI!
W sobotę i niedzielę wesele Marzeny, mam nadzieję, że da mi ono jakiegoś kopa do działania i do robienia czegokolwiek, bo się strasznie rozleniwiłam (tzn. że mam nadzieję, że zacznę się w końcu ruszać!). Za tydzień mam warsztaty z autoprezentacji w Urzędzie Pracy i mam nadzieję, że dowiem się o zakwalifikowaniu mnie na szkolenie na grafika komputerowego, i w ogóle - zaczynam nie znosić tych moich mega długich wakacji! Dosłownie można fioła dostać!
ps. Kupiłam sobie wreszcie Małego Księcia. Marzyłam o własnym egzemplarzu całe życie - marzenia się czasem spełniają :P
Dzisiejszą notkę sponsorują: pięciolitrowa Ustronianka i stos zestawów maturalnych z matematyki, za który serdecznie dziękuję Marteczce :]
23 sierpnia 2006, 21:19
Słucham Mandaryny.
Starzeję się, czy co? To jest straszne!!!
Ściągnęłam i puściłam sobie "Just because of you", bo cały dzień łaził za mną fragment "I know this could be a tragedy" - zakładając oczywiście, że dobrze zrozumiałam angielskie śpiewanie Wiśniewskiej (to dotyczy tekstu :P).
Jejuś... nie przypuszczałam, że to kiedyś napiszę...
28 sierpnia 2006, 22:27
W odpowiedzi na pytanie Natki - mojej przyszłej wspólniczki :)
Szkolenie na grafika komputerowego, na które mam nadzieję się dostać (wszystkiego dowiem się jutro) odbywa się niejako "na polecenie" Urzędu Pracy. PUP wysyła 5 osób zarejestrowanych jako bezrobotne i pokrywa całkowicie koszty kursu (1500 zł od osoby + koszty dojazdu, ale tylko pociągiem lub autobusem). Szkolenie ma się odbywać od 25 września do 20 października, od poniedziałku do piątku 8:00-14:35, najpierw teoria, bodajże tydzień, potem praktyka i na koniec egzamin, po którym dostaje się certyfikat, czy dyplom i niby ma się zawód grafika komputerowego. Szkolenie dotyczy programów Corel i Photoshop (i możliwe, że coś jeszcze). Jeśli zgłosi się dokładnie pięć lub nawet mniej osób chętnych, to kwalifikowani są wszyscy, jednakże gdy chętnych jest więcej, to pierwszeństwo mają ci, którzy do PUPy ;) przynieśli potwierdzenie z jakiegoś zakładu pracy o zatrudnieniu.
Ja osobiście mam nadzieję, że nie zgłosiło się więcej chętnych :P Choć z tym to różnie bywa. Trzymajcie kciuki - jutro dam znać, czy się udało, czy też nie... :)
29 sierpnia 2006, 21:35