Generalnie to mogłabym mieć już ferie... Ale prawie na własne życzenie oblałam wczoraj egzamin. Jeden jedyny raz zrobiłam coś wbrew moim ogólnym zasadom i wyszło nie tak. Zresztą prawie cały wczorajszy dzień był pechowy (na pewno nie miał nic wspólnego z numerologicznymi 4 i 8... a jednak... 8... numerologia mnie też zawiodła ;/), źle spałam, wstałam lewą nogą z łóżka (a zawsze pilnuję, żeby to była prawa!)źle się czułam, nic nie umiałam, oderwała mi się rączka w walizce, przez co naciągnęłam sobie mięśnie w prawej dłoni, przez co bazgrałam gorzej niż lewą ręką. No i te pytania... Pan dr dyktuje... pytanie nr 1 (o kurde... ale może dalej będzie lepiej), nr 2 (cholera!), nr 3 (cholera cholera!), nr 4 (?!?!?!), nr 5 (eee... to może ja już oddam kartkę?). I tym pięknym sposobem po raz pierwszy oblałam egzamin na studiach (i pewnie nie ostatni, sądząc po zeszłorocznym i wróżonym mi i w tym roku pogromie na wstępie do programowania). Pewnie się jeszcze dowiem, że poprawka będzie jakoś w okolicach dwudziestego, co będzie pięknie oznaczało brak ferii... A biorąc pod uwagę, że od 15tego mam się brać za stronę radia... No cóż - będzie wesoło. Ale na własne życzenie to wszystko, wiec mam za swoje, pokornie schylam głowę i muszę się jednak nauczyć tych wszystkich debilizmów, które - jestem pewna!!! - w życiu mi się nie przydadzą. W każdym razie załatwiłam już sobie lokum do kucia w postaci mieszkania na Katowickiej w czasie kiedy Chrzestna jest w pracy, (z daleka od mojego komputera) więc od 9-16 będę się uczyć.

Głowa mnie boli, coś czuję, że mogę być chora, więc zmykam zaraz pod kołdrę z jakimiś tabletkami i byle do jutra.

Wróciłam wczoraj z Krakowa i pędem szybko się przebrać, przygotować i... Ostatki :D Ewa po raz pierwszy w życiu poszła na imprezę w Raciborzu :D Heh, ale było cudnie i mogłam sobie spokojnie odreagować cały dziwny i porażkowy dzień... :)



Komentarze:

« Powrót