Grzecznie przesiedziałam dzisiaj na wszystkich zajęciach, mimo najszczerszej chęci urwania się z wykładu z matematyki... Potem spałaszowałam przepyszną wuzetkę i siadłam do photoshopa... Jakąś godzinę temu skończyłam i kurczę... nie przypuszczałam, że to tak szybko pójdzie. Póki co wstrzymuję się przed wysłaniem tego, co zrobiłam, chcę jeszcze spojrzeć na projekt rano świeższym okiem :) Ale - odpukać - póki co mi się podoba. Tynka powiedziała, że jej też :)
Teraz może pójdę się przebrać w piżamkę? To byłby dobry pomysł... Czeka na mnie jeszcze siedzenie nad programami w C, a muszę posiedzieć nad tym, bo nie będę jutro zupełnie wiedziała o co chodzi na ćwiczeniach... Na jutro z kolei mam zaplanowane siedzenie nad lispem na logikę czwartkową... I może uda się zajrzeć do "Kolekcjonera"? Byłoby maks fajnie :-)
EPI przenoszą w lipcu na kampus... Totalne zadupie :( i skończy się dochodzenie na zajęcia w 6 minut :((( No i te korki... i jazda autobusem... - choroba lokomocyjna mnie wykończy ;((( (nie marudzę, tylko mi smutno :()
Nutki dnia: Natalia Lesz
12.03.2008 :: 11:32
Aneczka (83.10.76.87)
To faktycznie...też nie lubię jeździć autobusem,tylko dłuższe trasy jakoś wytrzymuję:/E,głupie to jakieś. I co,cały UJot przeniesie się na obrzeża Krakowa? Przecież to bez sensu,całkiem straci urok:(:(:(