« Powrót

Grzejesz słońce niemiłosiernie, a mnie odechciewa się absolutnie wszystkiego.

Byłam we wtorek bliska wrócenia do livejournala i codziennych zapisków, ale słusznie przewidziałam, że wena tak jak była, skończy się niebawem.

Pusto. Nie ma ludzi...
Czeka mnie przełamywanie moich własnych oporów i zahamowań. Boję się tego. A może to ma być taki dla mnie test? Czy nadaję się do moich własnych marzeń. Absolutnie nie wiem czego się spodziewać. Może wyjść coś naprawdę super, ale z drugiej strony obawiam się, że wszystko spieprzę. Tymczasem moje pozytywne myślenie pierzchło i nie potrafię go, mimo moich usilnych starań dzisiaj, odnaleźć.

Jak to jest, że tak jak skrzydła wyrastają, kiedy czuje się, że można absolutnie wszystko, tak po chwili to znika i znowu jest, jak dawniej, jak teraz, pełna sprzeczności i niepewności.

A nutką na dzisiaj jest "Sometimes" - B.Cafe...



Komentarze:

04.07.2008 :: 19:44
motonitka (83.19.90.61)

Znam to uczucie,chyba nawet za dobrze :( W jednej chwili myśle że potrafię wszystko i że dam rade,poradze sobie,a po chwile czuje przygnębienie,smutek że jednak nie potrafie,że to tylko moje "niedoścignione marzenia" :(