Sylwester moi mili :) Wy się pewnie zaczynacie teraz bawić, a ja spędzam kolejnego sylwka przed kompem :-) Niee... Ależ nie ma w tym żadnego smutku ani złośliwości, ani niczego innego. Pewnie gdybym się uparła to gdzieś bym się wprosiła (np. do Krakowa miałam jechać na tynkowe zaproszenie :P), ale nie miałabym jak wrócić z tego Krakowa, więc nic z tego ;) Czy żałuję? Wcale a wcale. Bo od dawna Sylwester nie jest dla mnie żadnym powodem do radości, to chyba też tak, jak pisała Ania Wiśniewska na swoim blogu, że panuje niemalże przymus dobrej zabawy tego dnia... I jakoś tak przez to może nie bardzo wychodzi.

Tak w ogóle to powinnam teraz leżeć pod kocykiem, ale mi się znudziło nieco. Mam straszny katar. To nieprawdopodobne ile go się w tych zatokach mieści, tak w ogóle. Ale czuję się już lepiej niż np. w czwartek czy piątek. W sumie powinnam też teraz wrzucać spóźnioną aktualizację na stronę Dawida i pewnie zrobię to za jakiś czas, ale póki co sobie piszę... Z szampana noworocznego nici - jestem na antybiotyku, ale już powiedziałam babci, żeby schowała pod łóżko te pyszne białe wino (czy raczej resztki :P), jakie piliśmy w czasie Świąt, wypiję sobie jak skończę z antybiotykiem ;-)

Jak Nowy Rok to i postanowienia. I moim najgłówniejszym postanowieniem jest przywitać kolejny rok (2008 tak gwoli ścisłości :P) w Krakowie. Z niego wynika mnóstwo innych, m.in. dzień bez matematyki jest dniem straconym, który ma na celu zmusić mnie do systematyczności z robieniu zadań. No i w ogóle... W przyszłym roku o tej porze będę już studentką. I już nie wiem czy EPI czy Informatyki jakiejś... Czy może edytorstwa... Czy jeszcze czegoś... Bo tak jest, jak człowieka za dużo rzeczy interesuje. I mam jeszcze jedno postanowienie, żeby od jutra, codziennie coś pisać nt mijającego dnia, a pod koniec mieć takie równe 365 wpisów. Tylko jeszcze nie wiem czy założę do tego specjalnego bloga, czy po prostu będę to w zeszycie robić czy jak... Ale gdzieś na pewno :-)

Heh... wezmę się teraz za wpisywanie dat urodzin do kolejnego kalendarza na ścianę. Oczywiście artystów malujących ustami i stopami, bo rok bez takiego kalendarza to naprawdę rok stracony. Bawcie się dobrze i wszystkiego dobrego! :-)



Komentarze:

05.02.2007 :: 02:24
Zellas (193.39.71.93)

Ja kalendarza unikam- wolę działać impulsywnie i nie pamiętać. :)

04.02.2007 :: 13:00
GrzEla (195.136.99.158)

EwKa, zaczęłaś pisać dziennik i kurcze zaniedbałaś ten blog...

04.02.2007 :: 02:27
szklanytygrys (87.96.7.155)

hmmm... widze że codzienne zapiski do szuflady idą
gładko i "ciepło" się Ciebie czyta
Pozdrawiam

08.01.2007 :: 18:41
Motonitka (83.19.90.58)

Też ledwo 6 zmieniła sie na 7 zasiadłam do wypisywania nowego kalendarza :) A z tym blogiem (365dni) bardzo fajny pomysł. Życzę wytrwałości :)

07.01.2007 :: 15:44
Martyna(Tyna) (80.53.92.2)

Dziękuję za miłe słowa ;-)
Ja też o prostu dzięki, żeśmy się znowu spotkały. No i moze zobaczymy się 16 :)))

07.01.2007 :: 15:21
Martyna(Tyna) (80.53.92.2)

No.. Czekamy na nową noteczkę :D

Pozdrawiam śpiewająco :)

01.01.2007 :: 14:16
niniane (80.53.65.37)

Jeśli za rok w Krakowie - to z góry zapraszam. ;)

« Powrót