Jest dziwnie o ile mogę sobie pozwolić na szczerość, a myślę, że mogę. Ulubionym moim słowem ostatnio jest słowo jakoś. Bo tak właściwie jest... Słucham Marzeny, tak ostatnio bardzo często, i czekam... Czekam na jakąś informację dotyczącą soboty. Przeglądam notatki z logiki i staram się cokolwiek zrozumieć, bo zgubiłam się z zamiennikami symboli: każde są - niektóre są - żadne nie są - niektóre nie są (odpowiednio: a - i - e - o)... Jakoś to będzie. W sumie cieszę się, że zaczęły się zajęcia, że mam co robić (nawet jeżeli niekoniecznie mi chce mi się cokolwiek w danym momencie robić), jakoś tak inaczej się żyje, kiedy ręce są pełne roboty. Całe szczęście nie pada już tak intensywnie, bo założę się, że jeszcze jeden, dwa dni ciągłego deszczu i skończyłoby się to u mnie depresją... Słońca pragnę!!! I chyba najchętniej bym teraz wskoczyła do samolotu i poleciała do jakiegoś słonecznego kraju... Marzenie... Kiedyś pojadę.

Wpadłam ostatnio w wir zakupów... Zaczęło się od butów - poszłam z Marteczką po rajstopy - wróciłam z butami. Później polazłam po szalik - nie było. Wróciłam z czarnym paskiem (za którym chodziłam chyba dwa miesiące! wyobrażacie sobie jak trudno kupić w miarę prosty pasek?) i okularami przeciwsłonecznymi (tego dnia właśnie słońce przestało intensywnie świecić - dosłownie w momencie kiedy wyszłam ze sklepu :/). A wczoraj i dziś kolejne szaleństwa - cztery bluzki, spodnie i spódnica... Zakupy na dobre kilka miesięcy (ekhem... :D), bo znalazłam sklep, w którym podoba mi się absolutnie wszystko... i całe szczęście nie jest to żadna sieciówka :) no i w końcu rozmiarówka nie jest przebrana i znajduję rzeczy pasujące na mnie :))) (tak jest, kiedy nosi się absolutnie uniwersalny rozmiar 36/38 jak chyba 80% dziewczyn w Krakowie). Nic tak nie poprawia humoru jak zakupy :) /spódnica jest absolutnie cudowna, choć raczej na specjalne okazje/

Ja chyba jestem w chwili obecnej w stanie pisać tylko o banalnych, powierzchownych rzeczach, nie oczekujcie ode mnie głębokich myśli (zresztą chyba tutaj nigdy takich nie było), ale gdy zobaczyłam 19 wejść na bloga dzisiaj to postanowiłam coś napisać (uwierzcie, że to już coś, skoro na codzień jest maksymalnie 10 :P).

Uwielbiam przeglądać statystyki... A szczególnie to jakie ludzie hasła wpisują w google, żeby coś znaleźć, a wchodzą na tego ownloga. I co mnie jeszcze zastanawia: kim są ci ludzie, którzy w google wpisują moje imię i nazwisko, i dlaczego mnie szukają :)



Komentarze:

07.03.2008 :: 13:30
Motonitka (83.19.90.60)

Gratuluje udanych zakupów :) Mi udało się kupić kurtke i spodenki po dobrej przecenie :) No i jeszcze orbitrek,ale to już dla zdrowia :) Nic tak nie poprawia humoru jak udane zakupy :) Pozdrawiam cieplutko :)

« Powrót